Więcej światła, czyli 5 powodów dla których zdecydowaliśmy się na okna kolankowe

Na naszym poddaszu mieszkamy już ponad 10 lat i jak na pierwsze własne M był to szczyt marzeń. Jednak prawie od samego początku odczuwałam tu pewien brak, który po pewnym czasie sprawił, że zdecydowaliśmy się stąd wyprowadzić. Wiecie jak to jest: jest Ci gdzieś dobrze, ale masz z tyłu głowy myśl, że w innym miejscu może być lepiej. W naszym mieszkaniu jest po prostu dość ciemno. W całym, prawie stumetrowym wnętrzu, jest tylko jedno „normalne” okno, w kuchni. Reszta to niezbyt duże okna dachowe, które jak najbardziej są dobrym rozwiązaniem, ale jest ich po prostu za mało.

W nowym domu postawiliśmy na światło. Czasami się zastanawiam czy nie przesadziliśmy z tymi przeszkleniami, ale to raczej nie jest powód do zmartwień, bo okna zawsze można zasłonić. Parter będzie doświetlony w większości dużymi oknami balkonowymi, a na poddasze wybraliśmy okna kolankowe marki VELUX.

Okno kolankowe to takie rozwiązanie, które polega na połączeniu okna połaciowego z oknem pionowym montowanym w ścianie poddasza, czyli ścianie kolankowej. W rezultacie zyskujemy o wiele większe przeszklenie i szersze pole widzenia. Na zdjęciach poniżej kilka przykładowych wnętrz, w których wykorzystano ten system.

Dlaczego okna kolankowe są takie fajne?

Po pierwsze, dają więcej światła niż klasyczne okna połaciowe, ze względu na większą powierzchnię przeszklenia. Tak jak pisałam wcześniej, w nowym domu postawiłam na duże okna i dobre doświetlenie pomieszczeń, był to jeden z naszych priorytetów przy projektowaniu.
 
Po drugie, łatwiej się przez nie wygląda. W naszym nowym domu ścianka kolankowa ma wysokość 160 cm, więc wyjrzeć przez okno dachowe byłoby trudno, szczególnie mnie ze wzrostem 162 cm. Problem braku perspektywy w obecnym mieszkaniu też mi dosyć doskwiera. Przez okna dachowe widzę głównie niebo, a jak np. siedzę przy stole to tylko i wyłącznie niebo. W pokoju Zośki planujemy  postawić biurko przy oknie kolankowym, tak żeby siedząc przy nim miała widok na świat.
 
Po trzecie, okna można ze sobą łączyć i tworzyć zespoły wieloczęściowe. U nas w sypialni będzie okno pojedyncze czyli skrzydło dachowe i skrzydło pionowe, a w pokoju Zosi podwójny zestaw. Na wizualizacji poniżej możecie zobaczyć jak to będzie wyglądać na elewacji.

Po czwarte, okna kolankowe mogą mieć parapety. A na parapetach ustawimy rośliny! Obecnie bardzo mnie i moim zielonym przyjaciołom tego brakuje. Tak naprawdę, to powinien być argument numer dwa, bo łączy się z pierwszym. Niedobór światła i możliwości ustawienia roślin na oknie, to moje bolączki z obecnego mieszkania, które zrekompensuje mi nowy dom.

Po piąte, okna VELUX w wersji, którą wybraliśmy, mają drewniane ramy pokryte powłoką poliuretanową. Ten sposób wykończenia sprawia, że okien nie trzeba konserwować, a ich czyszczenie jest o wiele łatwiejsze niż okien drewnianych. Względy praktyczne są dla mnie bardzo ważne. Nie jestem pracusiem jeśli chodzi o sprzątanie, więc każde ułatwienie w tej kwestii jest na wagę złota.

Czy te pięć powodów, dla których warto zdecydować się na okna kolankowe Was przekonało? Mam nadzieję, że tak, bo to naprawdę dobre rozwiązanie dla poddaszy. Po odzewie jaki miałam od Was na Instagramie, kiedy pokazałam świeżo wstawione okna, wiem, że dla niektórych takie okna to nowość. Myślę, że kilka osób zacznie się zastanawiać nad oknami kolankowymi przy projektowaniu nowego domu, właśnie dzięki tej publikacji.

A co słychać na budowie? Z lekkim poślizgiem, ale, na koniec marca, udało się zamknąć stan surowy zamknięty i rozpocząć etap wykańczania wnętrz. W najbliższym czasie czekają nas tynki, hydraulika i posadzki. Wtedy wnętrze powoli zacznie przypominać dom. Już się nie mogę doczekać!


Wpis powstał przy współpracy z marką VELUX.