Czym zapełniłam pustą białą ścianę w salonie?

Kiedy oglądam zdjęcia naszego salonu sprzed ponad roku, to nie mogę uwierzyć, że było tak inaczej. Pusta ściana nad stołem, aż kuła w oczy. I pomyśleć, że mieszkaliśmy tak ponad 8 lat. Kiedyś zdecydowanie bardziej podobał mi się totalny minimalizm. Dzisiaj wnętrze musi być przytulne, musi być czuć, że mieszkają w nim żywi ludzie. Z tego też względu pojawiły się na ścianie nasze zdjęcia, kilka grafik czy namalowana przeze mnie zielona gałązka. Zawisł zegar, a rośliny w makramach trochę się rozrosły
i wypełniły przestrzeń. Zamiast dużego okrągłego lustra, o którym pisałam we 
wpisie o planowaniu galerii ściennej, zawisło małe lusterko, upolowane za grosze jakiś czas temu w sklepie KIK.

Dojrzewające pomysły

Bardzo długo się jednak zbierałam, żeby ta galeria ścienna powstała. Zastanawiałam się, jakie zdjęcia powiesić nad stołem. Czy oprócz zdjęć wybrać coś jeszcze? Przeglądałam stare magazyny, z których wycinałam ciekawe grafiki czy zdjęcia. Nawet chwyciłam za pędzel i namalowałam własny obrazek, który też znalazł miejsce na ścianie nad stołem. Gdy etap wyboru miałam już za sobą, szukałam odpowiednich ramek na moje zdjęcia i grafiki. Nie chciałam wydawać na to zbyt dużo pieniędzy, więc postawiłam na dość tanie ramki z Pepco czy z IKEA. Pomieszałam ramki czarne, białe z tymi z jasnego drewna. To co je łączy to prosty kształt i minimalizm.

Poszukiwanie inspiracji

W następnej kolejności szukałam inspiracji, jak zaaranżować zdjęcia na ścianie. Przede wszystkim przeglądałam Pinterest i tak jak pisałam w poprzednim poście, przypinałam najciekawsze zdjęcia na moich tablicach.

Rozplanowanie galerii

W rezultacie zdecydowałam się rozplanować rozmieszczenie ramek na ścianie sprawdzonym sposobem, czyli poprzez przyczepiania do ściany kartek o kształcie i wymiarach obrazków, które zamierzałam powiesić.

Przed i po

Na koniec zestawienie przed i po, czyli to co wszyscy lubią najbardziej. Tu widać jak ogromna zmiana zaszła w naszym salonie i jak prosta w wykonaniu galeria ścienna, zmieniła jego oblicze.

Mieszkanie mieszkaniem, ale teraz moją głowę zaprząta głównie budowa domu. Na Instagramie pod hashtagiem #budowa_fotobloo możecie zobaczyć jej postępy, a najwięcej pokazuję w relacjach (też na Instagramie). Tam, przynajmniej raz w tygodniu, aktualizacja zaawansowania prac budowlanych. W relacjach wyróżnionych znajdziecie wszystkie dotychczas opublikowane filmiki.

W planach mam też wpis na blogu, w którym pokażę, to co dotychczas zrobiliśmy w temacie domu i jak niewiele, mimo kierunkowego wykształcenia, wiedziałam o całym tym procesie, póki nie zaczęłam sama siedzieć w nim po uszy. Mam nadzieję, że cierpliwie poczekacie, w międzyczasie śledząc mój profil na Instagramie.